Na dentystę wydasz. Na buty dla dziecka też. Na prezent dla mamy nawet się nie zastanowisz. Ale kiedy chodzi o kurs, książkę albo cokolwiek, co byłoby tylko dla Ciebie, nagle pojawia się zdanie, które zna prawie każda z nas: nie mam na to pieniędzy. Inwestycja w siebie jest dla wielu kobiet najtrudniejszym wydatkiem w miesiącu, nawet wtedy, gdy pieniądze na koncie są.
Nagrałam o tym piąty odcinek podcastu Architektura dobrostanu. Możesz go obejrzeć na YouTube, a jeśli wolisz czytać, spisuję tutaj najważniejsze rzeczy. Po swojemu, tak jak mówię.
Zdania, które pewnie znasz
Swego czasu zrobiłam mały research po forach internetowych. Szukałam tego, co kobiety piszą o pieniądzach, kiedy nikt ich nie ocenia. Kilka zdań zostało ze mną na długo:
- „Jestem niezależna finansowo, mam odłożone, a i tak mam poczucie winy, kiedy chcę sobie coś kupić. A jak kupię, to potem wmawiam sobie, że niepotrzebnie.”
- „Idę do dentysty, wyjdzie 2000. Zamiast się cieszyć, że będę miała zdrowe zęby, boli mnie, że mam tyle wydać.”
- „Mama i babcia zawsze: a po co ci to? Szkoda pieniędzy. A nie mówiłam, że wyrzuciłaś w błoto? Słyszałam to pół życia.”
- „Na dzieci nigdy nie żałuję, na dom nie żałuję. Mąż kupuje sobie zegarek i śpi spokojnie. Ja od tygodnia zastanawiam się nad jedną sukienką.”
Co łączy te wszystkie kobiety? Każda z nich ma jakieś przekonania o pieniądzach, które decydują za nią. I zadam Ci od razu pytanie: czy odnajdujesz się w którejś z nich?
Pytam, bo w Akademii widzę dokładnie te same mechanizmy. Kobieta chce coś zmienić. Cichy głosik mówi „tak, zrób to”, robi się coraz głośniejszy, decyzja już prawie zapadła. I nagle okazuje się, że największym problemem jest wydanie tych pieniędzy na siebie.
Skąd się biorą Twoje przekonania o pieniądzach
Nie ma tu cudów. Żyjemy w kraju, w którym przez setki lat były wojny, zabierano majątki, a poczucie biedy przechodziło z pokolenia na pokolenie. To zostaje w nas. Jeśli w domu słyszałaś, że pieniędzy zawsze brakuje, że na siebie się nie wydaje i że lepiej odłożyć, bo nie wiadomo, co będzie, to masz to w sobie. Twoja mama też tak była zaprogramowana. Twoja babcia też. Nie dziw się, że Ty masz podobnie.
To nie jest tylko moja obserwacja. Badacze, którzy zajmują się przekonaniami o pieniądzach, piszą wprost, że wynosimy je z dzieciństwa i że często da się je połączyć z tym, czego uczyli nas rodzice albo dziadkowie. Wrócę do tego niżej, przy konkretnych badaniach.
Zauważyłam też coś innego. Ludzie, którzy żyją w obfitości (nie mówię o bogactwie, tylko właśnie o obfitości), zwykle cieszą się, że mogą mądrze wydać pieniądze na siebie. Czasem nawet niemądrze, według niektórych. Nie oceniam, kto na co wydaje. Ale jeśli dziś jesteś w konkretnym miejscu i nie udaje Ci się pójść dalej, to sposób myślenia, który masz dzisiaj, raczej Cię dalej nie zaprowadzi. Trzeba go zmienić.
Dlaczego sama wygrana niczego nie załatwia
Pewnie słyszałaś historie ludzi, którzy wygrali duże pieniądze na loterii, a po kilku latach byli w gorszej sytuacji niż przed wygraną. Ekonomiści sprawdzili to na danych z Florydy. Porównali osoby, które wygrały od 50 do 150 tysięcy dolarów, z osobami, które wygrały niewielkie kwoty. Okazało się, że duża wygrana bankructwa nie zapobiegała, tylko je odsuwała w czasie.
Dlaczego tak się dzieje? Ja to widzę tak: człowiek, który dostał te pieniądze, nie był na nie gotowy. Ani w głowie, ani w swoich przekonaniach. Nie przeszedł drogi, która by go do tego miejsca doprowadziła, więc nie umie tymi pieniędzmi zarządzać.
A teraz odwróćmy to na nas. Jeżeli nie odważysz się zainwestować w siebie, to te pieniądze nie wrócą do Ciebie drugą stroną. Trzeba włożyć, żeby wyjąć. Oczywiście mądrze, i to od Ciebie zależy, w co. Z mojego doświadczenia inwestycja w siebie wraca najszybciej ze wszystkich, pod jednym warunkiem: że dobrze wybierzesz, w co inwestujesz.
Inwestycja w siebie czy kolejna para butów?
Tu zadam Ci pytanie, które zadaję też w odcinku. Kupujesz nowe buty i nazywasz to inwestycją. Nie jesteś influencerką modową, nie prowadzisz bloga, te buty nie przyniosą Ci żadnej korzyści finansowej. Czy to jest mądra inwestycja? Czy raczej wydatek na radość, zaspokojenie potrzeby, a czasem po prostu chciejstwo?
Nie mówię, że radość jest zła. Mówię, że to coś innego niż inwestycja w siebie. Szkolenie, rozwój, zmiana tego, kim jesteś, to rzeczy, które możesz potem wykorzystać w swoim życiu. Zwłaszcza jeśli to życie planujesz zmienić.
Odniosę to do projektowania wnętrz, bo skoro to czytasz, pewnie jest Ci bliskie. Jeśli chciałabyś zostać projektantką wnętrz, to czy mądrze będzie nie inwestować w naukę, tylko chodzić po darmowych masterclassach? Super, że na nie przychodzisz. Ale jeśli poza tym nic nie robisz i próbujesz wyciągnąć wiedzę z czata GPT, darmowych szkoleń i może jednego niewielkiego kursu, to jaki zwrot z tej inwestycji dostaniesz? Prawdopodobnie nie taki, jakiego się spodziewasz.
Budowanie nowej tożsamości, w tym przypadku tożsamości projektantki wnętrz, wymaga inwestycji. Czasu, energii, wiedzy, nauki. I pieniędzy też. Tego nie da się ominąć. O tym, jak ta droga wygląda krok po kroku, pisaliśmy w tekście jak zostać projektantem wnętrz.
A jeśli próbujesz to ominąć, to prawdopodobnie nie dlatego, że nie chcesz. Tylko dlatego, że czujesz lęk. Że zaraz nie będziesz miała tych pieniędzy. Że czy to w ogóle coś da. Że czy dasz radę. Posłuchaj, kto to w Twojej głowie mówi.
Kto w Twoim życiu podejmuje decyzje?
Skoro to jest Twoje życie, to kto w nim decyduje? Ty? Twoja mama? Twoja babcia?
Jeśli nie znasz swoich przekonań o pieniądzach, to istnieje duża szansa, że to nie Ty podejmujesz swoje decyzje. Podejmuje je program. Schematy rodzinne, przyzwyczajenia, zdania usłyszane w dzieciństwie. Na pewno nie świadoma Ty.
Dlatego tak ważne jest, żeby zauważyć, kto przez Ciebie mówi, kiedy decydujesz. Także wtedy, gdy decyzja jest finansowa. Ja myślę o pieniądzach jak o energii, którą trzeba umieć prowadzić. Uczę tego w Akademii, bo powtórzę to, co mówiłam już kiedyś: co z tego, że będziesz świetnie projektować, jeśli nie będziesz znała swojej wartości?
Co z tego, że świetnie projektujesz, jeśli nie umiesz się wycenić
Wyobraź sobie, że robisz wycenę projektu, a klient ją akceptuje. Zamiast radości czujesz panikę. Drżą Ci ręce, w głowie słyszysz „Jezu, on mi chce tyle zapłacić” i zaczynasz popełniać głupie błędy. Bo gdzieś w głębi serca czujesz, że na te pieniądze nie zasługujesz.
To jest dokładnie ten sam mechanizm, który nie pozwala Ci zainwestować w siebie. Tylko działa w drugą stronę. Jeśli nie umiesz na siebie wydać, bardzo trudno będzie Ci też przyjąć pieniądze za swoją pracę. Dlatego tę barierę trzeba pokonać wcześniej, zanim pojawi się pierwsza klientka.
Cztery badania, które pokazują, że to nie jest wada charakteru
Jesteśmy w metodzie Arche Neuve, więc lubię mieć dowody. Przygotowałam cztery. Pokazują, że to, co czujesz przy wydawaniu na siebie, nie jest Twoją wadą charakteru ani tym, że „po prostu taka jesteś”. Ludzie to zbadali i opisali.
1. Pieniądze w rękach kobiet idą najpierw do innych
Pod koniec lat 70. Wielka Brytania zmieniła sposób wypłacania świadczenia na dzieci. Wcześniej ulga szła zwykle przez pensję ojca, a od reformy pieniądze trafiały bezpośrednio do matki. Ekonomiści Shelly Lundberg, Robert Pollak i Terence Wales przeanalizowali potem dane o wydatkach brytyjskich rodzin i w 1997 roku opublikowali wyniki. Po zmianie wyraźnie wzrosły wydatki na ubrania dla dzieci i dla kobiet w porównaniu z ubraniami dla mężczyzn.
Co z tego wynika? Że to, kto trzyma pieniądze, zmienia to, na co idą. My, kobiety, często najpierw wydajemy na innych, a dopiero potem na siebie. Jednocześnie bywamy bardziej skłonne do zakupów pod wpływem emocji. O tym też warto pamiętać: zanim klikniesz „kup” przy kolejnych butach czy kolejnej koszulce, zastanów się trzy razy.
2. Przekonania o pieniądzach da się zmierzyć i pogrupować
W 2011 roku zespół Brada Klontza opracował narzędzie, które mierzy przekonania o pieniądzach wyniesione z domu. Nazywa się Klontz Money Script Inventory. Najważniejsza wiadomość z tych badań: przekonania da się pogrupować w cztery rodzaje. Czyli nie jesteś sama. Jeśli coś w tym tekście Cię dotknęło, to dlatego, że to jest wzór, który ludzie mają naprawdę często.
Jedna z grup nazywa się unikaniem pieniędzy. Należą do niej zdania w rodzaju „bogaci ludzie są chciwi”, „większość bogatych nie zasługuje na swoje pieniądze”, „dobrzy ludzie nie powinni przejmować się pieniędzmi”. W tym samym kwestionariuszu jest też zdanie, które chyba najlepiej streszcza ten odcinek: „wydawanie pieniędzy na siebie to rozrzutność”.
Zobacz, jakie tu są przekonania. Że pieniądze są brudne. Że nie są czymś dobrym. A pieniądze są po prostu narzędziem do realizacji celów i marzeń. Nie służą tylko do kupowania. Często o tym zapominamy.
Brałam udział w szkoleniach prowadzonych przez ludzi, którzy uczą, jak zarabiać. Wszyscy mówili jedno: kto wydaje na rzeczy niezwiązane ze swoim rozwojem, nie mając dużego nadmiaru, ten nigdy nie będzie bogaty. Bogaty będzie ten, kto wie, gdzie oszczędzić, a gdzie zainwestować. A w co zainwestować na początek, jeśli startujesz od zera? W swój rozwój.
3. Niedobór zabiera Ci miejsce w głowie
W 2013 roku grupa badaczy (Anandi Mani, Sendhil Mullainathan, Eldar Shafir i Jiaying Zhao) opublikowała w czasopiśmie „Science” badanie, które zmieniło sposób myślenia o braku pieniędzy. Osobom w centrum handlowym w New Jersey dawali do przemyślenia wyobrażone sytuacje, na przykład naprawę samochodu za 150 albo za 1500 dolarów. Potem rozwiązywali zadania na logiczne myślenie. Osoby o niższych dochodach, które myślały o drogiej naprawie, wypadały w tych zadaniach wyraźnie gorzej. Osoby zamożniejsze nie.
Autorzy nazwali to zajęciem przepustowości. Kiedy w głowie siedzi myśl, że pieniędzy nie wystarczy, mózg ma mniej miejsca na wszystko inne: naukę, planowanie, decyzje. Czyli lęk o pieniądze nie tylko blokuje wydatek. Obniża też jakość decyzji, które podejmujesz obok.
Uczciwie dodam, że późniejsze próby powtórzenia tych eksperymentów dały mieszane wyniki. Traktuję je więc jako mocną wskazówkę, a nie prawo natury. Ale zobacz, jak głęboko może sięgać to, co masz w sobie.
4. Strata boli bardziej, niż cieszy zysk
Daniel Kahneman i Amos Tversky opisali w 1979 roku zjawisko, które dziś nazywa się awersją do strat. Strata jakiejś kwoty boli nas bardziej, niż cieszy zysk tej samej wielkości. W późniejszej pracy z 1992 roku oszacowali, że mniej więcej dwa razy bardziej.
Dlaczego to takie ważne? Bo wydatek na siebie traktujemy jak stratę. Jest pewny i od razu widoczny na koncie, jakby ktoś Ci te pieniądze zabrał. A to, co zyskasz, jest dalej i mniej wyraźne.
Co możesz z tym zrobić? Skoro wiesz, że ludzie to zbadali, że to nie jest coś, co sobie wymyśliłam, możesz swoje myślenie świadomie odwrócić. Skoro mamy w sobie negatywne przekonania, to dlaczego nie mamy mieć pozytywnych? „Ta inwestycja wróci do mnie z nawiązką” to zupełnie inne uczucie niż poczucie straty, nie sądzisz?
Od „nie mam na to pieniędzy” do „chcę zainwestować w siebie”
Nad tym, co dzieje się w Tobie przy wydawaniu pieniędzy, trzeba pracować. Trzeba pokonać barierę i zamienić „nie mam na to pieniędzy” na „chcę zainwestować w siebie”.
Wróćmy do tych butów. Nie zainwestuję w kolejną parę, która nic mi nie wniesie. Ani w kolejne ubrania na Zalando czy innym portalu. Zainwestuję w siebie. Trudno, przez pół roku nie kupię sobie butów ani ubrań.
Sama tak miałam bardzo długo. Nie kupowałam sobie wielu rzeczy. I nauczyło mnie to czegoś wspaniałego: że tych rzeczy tak naprawdę nie potrzebuję. A wiedza, w którą inwestuję, to już zupełnie inna historia.
Nikt też nie mówi, że musisz zacząć od dużej kwoty. Zacznij od małego szkolenia, za około 500 zł. Nie zrobisz z niego kokosów, ale już czegoś się dowiesz. Przybliży Cię to o krok, otworzy głowę na kolejne. Będziesz miała jeden schodek za sobą. W Akademii takim pierwszym schodkiem jest Prolog Esquisse: Pierwszy Projekt Wnętrza. Nowe buty ani nowa bluzka Cię nie przybliżą.
Jeśli chcesz za dziesięć czy dwadzieścia lat być w innym miejscu, musisz zacząć dziś. A kiedy już podejmiesz decyzję, realizuj ją konsekwentnie. Nie pozwalaj, żeby wchodziły w nią cudze głosy i żeby ludzie przekraczali Twoje granice. To jest Twoje życie i Twoja decyzja. Na koniec dnia to Ty chodzisz do pracy od 9 do 17 i ciągle tylko marzysz. Jeśli utykasz właśnie na tym etapie, napisałam osobno o tym, dlaczego utykasz z realizacją celów.
Zadanie na dziś: spisz swoje przekonania o pieniądzach
Obiecałam krótkie rozmowy, krótkie zadania i małe kroki do dużego celu. Więc zadanie na dziś jest jedno: spisz swoje przekonania o pieniądzach. Pomogą Ci w tym takie pytania:
- Jakie zdania o pieniądzach słyszałaś w domu? Kto je mówił?
- Co czujesz, kiedy chcesz wydać pieniądze tylko na siebie?
- Co czujesz, kiedy myślisz: zarabiam 20 000 zł miesięcznie i przychodzi mi to z lekkością? Czy to realne, czy odklejone od rzeczywistości?
- Na co ostatnio wydałaś pieniądze „dla siebie” i czy to była inwestycja, czy chwila radości?
A przy każdym zdaniu, które zapiszesz, sprawdź, kto to mówi. Bo być może to wcale nie jesteś Ty.
Najczęstsze pytania
Czym jest inwestycja w siebie?
To wydatek czasu, energii i pieniędzy na coś, co możesz potem wykorzystać w swoim życiu: szkolenie, naukę, rozwój umiejętności. Różni się od wydatku na przyjemność tym, że ma Cię przybliżyć do konkretnego celu, a nie tylko poprawić humor na chwilę.
Dlaczego mam poczucie winy, kiedy wydaję pieniądze na siebie?
Najczęściej stoją za tym przekonania o pieniądzach wyniesione z domu, na przykład to, że wydawanie na siebie jest rozrzutnością. Badania Brada Klontza pokazują, że takie przekonania są bardzo częste i da się je pogrupować. To nie jest wada charakteru, tylko wzór, który można zauważyć i zmienić.
Skąd biorą się przekonania o pieniądzach?
Przede wszystkim z dzieciństwa: z tego, co mówili i robili rodzice, dziadkowie, całe otoczenie. Często przechodzą z pokolenia na pokolenie, dlatego tak łatwo wziąć je za własne zdanie.
Jak zacząć inwestować w siebie, jeśli mam mało pieniędzy?
Od małego kroku. Nie musisz od razu wydawać dużej kwoty. Wystarczy krótkie szkolenie, które przybliży Cię do celu, a pieniądze na nie możesz znaleźć, rezygnując na jakiś czas z wydatków, które nic Ci nie wnoszą.
Czy „nie mam na to pieniędzy” zawsze znaczy, że naprawdę ich nie mam?
Nie zawsze. Czasem to prawda i trzeba ją uszanować. Ale bardzo często to zdanie mówi lęk, a nie stan konta. Dobrze to rozróżnić, zanim podejmiesz decyzję.
Źródła
- Lundberg S., Pollak R., Wales T., Do Husbands and Wives Pool Their Resources? Evidence from the United Kingdom Child Benefit, Journal of Human Resources, 1997.
- Klontz B., Britt S., Mentzer J., Klontz T., Money Beliefs and Financial Behaviors: Development of the Klontz Money Script Inventory, Journal of Financial Therapy, 2011.
- Mani A., Mullainathan S., Shafir E., Zhao J., Poverty Impedes Cognitive Function, Science, 2013.
- Kahneman D., Tversky A., Prospect Theory: An Analysis of Decision under Risk, Econometrica, 1979.
- Tversky A., Kahneman D., Advances in Prospect Theory: Cumulative Representation of Uncertainty, Journal of Risk and Uncertainty, 1992.
- Hankins S., Hoekstra M., Skiba P. M., The Ticket to Easy Street? The Financial Consequences of Winning the Lottery, Review of Economics and Statistics, 2011.
Cały odcinek znajdziesz w podcaście Architektura dobrostanu na YouTube. A jeśli chcesz zobaczyć, jak w Akademii Wnętrze to Sztuka uczymy projektowania wnętrz razem z pracą nad sobą, zajrzyj na stronę Akademii.

